Jordania na ile dni? Informacje praktyczne

Wielkimi krokami zbliża się kolejny sezon wycieczkowy do Jordanii. Skoro tutaj trafiłeś to zapewne szukasz informacji jak zorganizować wycieczkę do Jordanii na własną rękę. Mam nadzieję, że w artykule tym znajdziesz odpowiedź na wszystkie nurtujące Cię pytania.

Artykuł postanowiłem podzielić na dwie części. W pierwszej zaproponuję plan wycieczki po Jordanii, w drugiej przedstawię informacje praktyczne, dzięki którym będziesz w stanie zorganizować wyjazd w proponowany przeze mnie sposób.
W tym miejscu chciałbym również zaprosić do przeczytania artykułu, który w szczegółowy sposób opisuje mój wyjazd do Jordanii, który odbyłem w grudniu 2022 roku.

  1. Część pierwsza – plan wyjazdu
  2. Część druga – Informacje Praktyczne

Część pierwsza – plan wyjazdu

Dzień pierwszy – przylot do Jordanii, odbiór samochodu oraz przejazd do Wadi Musa.

Jeżeli masz odpowiedni zapas czasu to nie jedź standardowo przez autostradę, tylko drogą królewską, gdzie czekają przepiękne widoki oraz ruiny zamku w Al-Karak.
Musicie sobie tylko odpowiednio wykalkulować czas przejazdu, ponieważ z przystankami na zdjęcia, podróż z lotniska do Al-Karak trwa około trzy godziny. Sam zamek otwarty jest do 18:30 i warto przeznaczyć na niego około dwie godziny. Z Al-Karak do Wadi Musa można jechać już najszybszą trasą jaką pokazuje Google Maps i powinno to zająć około trzy i pół godziny.

Dzień drugi – zwiedzanie Petry, część pierwsza.

Tego dnia czeka Cię wczesna pobudka. Po szybkim śniadaniu udaj się do Petry, czyli jednego z siedmiu nowych cudów świata. Do Petry warto wejść jak najwcześniej by zdążyć przed wycieczkami przyjeżdżającymi z Ammanu i Akaby.
Pierwszego dnia zwiedzania Petry proponuję przejść klasyczne dwa szlaki. Pierwszy (czerwony) doprowadzi Cię z Wadi Musa, przez Wąwóz i Skarbiec do ulicy Fasad, na której znajdują się grobowce królewskie i teatr. Jest to najpopularniejszy szlak w Petrze. Drugi szlak (fioletowy, albo inny podobny kolor, nie wiem jestem tylko facetem) jest przedłużeniem głównego szlaku i prowadzi do klasztoru Ad-Deir, który jest najdalej wysuniętym punktem w Petrze. Jego zdobycie może dać nieco w kość podczas upałów. Powrót następuje tymi samymi szlakami.

Dzień trzeci – zwiedzanie Petry, część druga.

Trzeci dzień to pierwsze odstępstwo od mojego planu wyjazdu. Tego dnia proponuję lekką wyrypę. Ponownie wróć do Petry, ponownie rano i ponownie zacznij od głównego szlaku.
Po dojściu do Fasad skręć w lewo na schodki i zacznij podejście. W tym miejscu zaczyna się szlak ,,High Place of Sacrifice Trail” (pomarańczowy).
Początek szlaku to strome, nieco zmęczone życiem, schody. Po mozolnym podejściu dojdziesz na najwyższy punkt Petry. W tym miejscu składano ofiary. Znajdziesz tutaj dziedzińce i ołtarze przy których były odprawiane obrzędy. Zejście odbędziesz drogą pielgrzymkową, mijając świątynie i grobowce.
Zejście kończy się przy Pałacu Córki Faraona. Ponownie wejdź na znany Ci już czerwony szlak, ale tylko na chwilę. Tuż przed Teatrem odbij na zielony szlak, który doprowadzi Cię do punktu widokowego na Skarbiec. Początkowo będziesz szedł wzdłuż grobowców królewskich. Po zobaczeniu ostatniego grobowca czeka Cię strome podejście, które wynagradzane jest przepięknymi punktami widokowymi. Po ostatnim ciężkim podejściu ujrzysz wspaniały widok na Skarbiec. Niestety zejście odbywa się tą samą trasą. Po zejściu czeka Cię już tylko spacer do Wadi Musa. Całość powinna zająć około siedem godzin.

Dzień czwarty – Pustynia Wadi Rum.

Czwarty dzień jest kolejnym odstępstwem od mojego planu. Tego dnia proponuję pojechać bezpośrednio z Wadi Musa do Wadi Rum. Przejazd zajmuje około dwie godziny. Warto zatrzymać się przy historycznej stacji kolejowej, przy której stoi zabytkowy skład pasażerski, który również czasami wyjeżdża na przejazd specjalny.
W Wadi Rum jedynym słusznym noclegiem są swoiste kempingi, na których to śpi się w namiotach beduińskich. Do wyboru jest cała masa, od malutkich ze skromnymi warunkami (i niską ceną), po prawdziwie luksusowe molochy. My wybraliśmy tą pierwszą wersję. Efekt był taki, że poza nami, na kempingu nie było żadnych turystów, natomiast właściciel to złoto chodzące. Ilość rozmów, gier i śmiechu było naprawdę co niemiara. No i do tego przepyszne jedzenie w ogromnych porcjach.

Dzień piąty – wycieczka po pustyni.

Tego dnia proponuję wykupić jednodniową wycieczkę Jeepem po pustyni. Najlepiej taką wycieczkę załatwić sobie w kontakcie z właścicielem kempingu. Czy to jeszcze przed wyjazdem (ja miałem kontakt z właścicielem przez WhatsApp) lub na miejscu. Ceny są zróżnicowane, zależą od kempingu, czasu trwania wycieczki i dodatkowych atrakcji. My mieliśmy wycieczkę całodniową z zaliczeniem najpopularniejszych punktów w Wadi Rum i lunch-em na pustyni i kosztowało nas to około 400PLN za osobę.
Warto zaznaczyć, że można również zorganizować wycieczkę pieszą lub na wielbłądach po pustyni, wyjście na szczyty gór, a nawet na najwyższy szczyt Jordanii.

Dzień szósty – Akaba.

Szóstego dnia proponuję przejazd do Akaby. Sama miejscowość nie jest porywająca, do zwiedzenia są tak naprawdę tylko ruiny fortu. Warto natomiast pojechać na południowe plaże, przy których po pierwsze kobiety mogą czuć się nieco swobodniej niż w mieście (przypominam, że Jordania to kraj arabski), po drugie jest o wiele mniej osób niż przy mieście, no i po trzecie jest też rafa koralowa.
A skoro już o rafie mowa, to w Akabie można wykupić wycieczkę z nurkowaniem po rafie. Można też podpłynąć do zatopionego czołgu. Rejsy z nurkowaniem trwają od dwóch do czterech godzin.

Dzień siódmy – Przejazd do Dżarasz wzdłuż Morza Martwego.

Ten dzień ponownie musisz zacząć wcześnie rano. Czeka Cię około 400km drogi do Dżarasz. Myślę, że odpowiednią porą na wyjazd będzie godzina 8:00.
Pierwsze 200km jest nieco nudne. Jedziesz drogą po pustyni, czasami mijając jakieś mniejsze miejscowości. Jedynymi ciekawostkami na drodze są potężne ciężarówki przewożące sól, czasami może nadarzyć się jakiś wielbłąd lub koza na drodze… No i to w zasadzie tyle.
Po 200km drogi dojedziesz do wybrzeża morza Martwego. Pomijając przystanki na zdjęcia, proponuję zatrzymać się dopiero 50km dalej, przy wlocie do doliny Wadi Mujib. Mając odpowiedni zapas czasu i jeżeli warunki pogodowe na to pozwolą, proponuję wejść w głąb doliny.
Po wyjściu z doliny przejdź na drugą stronę drogi, by znaleźć się na dzikiej plaży.
Powiem szczerze, że jak widziałem oficjalne plaże przy morzu Martwym, to ani trochę nie żałuję tego, że wybrałem tą dziką plażę. Może nie ma infrastruktury, może i trzeba mieć baniak wody, by się umyć z soli, ale jest znacznie mniej osób, są przepiękne formacje stworzone przez sól, no jest po prostu super.
Kąpiąc się w morzu Martwym pamiętaj o tym, by nie nurkować i koniecznie położyć się na grzbiecie, w przeciwnym razie istnieje ryzyko utopienia się. Bardzo ważne jest to, żeby mieć buty do wody.
Kolejnym celem przejazdu będzie miejsce chrztu Jezusa Chrystusa. Przy czym również będziesz musiał kontrolować czas, ponieważ ostatnie wejście na teren ,,kompleksu” jest o godzinie 17:00.
Po około godzinnym zwiedzaniu czeka Cię ostatnie 80km trasy, które powinieneś pokonać w około dwie godziny, w zależności od natężenie ruchu

Dzień ósmy – Dżarasz i powrót do Ammanu

Rzymskie Ruiny w Dżarasz są podobno jednymi z najlepiej zachowanych ruin rzymskiego miasta. Bramy miasta otwierają się o 8:00 i uważam, że o tej porze powinieneś być już przy wejściu. Po pierwsze zwiedzisz większość ruin nim dojadą wycieczki z Ammanu. Po drugie tego dnia znów będziesz miał trochę kilometrów do przejechania.
Zwiedzanie ruin miasta zajęło nam około dwie godziny, natomiast uważam, że spokojnie można tutaj spędzić nawet trzy godziny, ale ponieważ byliśmy nieco opóźnieni musieliśmy zwiększyć tempo zwiedzania.
Po zwiedzeniu ruin czeka Cię około dwie godziny trasy na Górę Nebo, czyli kolejny punkt związany z wiarą chrześcijańską. Co prawda ja nie jestem jakimś zagorzałym katolikiem, jednak uważam, że jest to element naszej kultury, więc mimo wszystko takie miejsca warto zobaczyć. W kompleksie, który znajduje się na górze Nebo jest kilka punktów do zobaczenia. Myślę, że spokojne zwiedzanie powinno zająć Ci nie więcej jak dwie godziny.
Jeżeli masz wystarczający zapas czasu warto zatrzymać się jeszcze w Madabie.
Niestety to ostatni punkt objazdówki. Oddajemy samochód do wypożyczalni i bierzemy taksówkę (w Jordanii działa również Uber) do centrum Ammanu.

Dzień dziewiąty – Amman

Na zwiedzanie Ammanu warto przeznaczyć jeden pełny dzień, nie mniej i nie więcej.
Warunkiem jest oczywiście rezerwacja noclegu w turystycznym centrum miasta. Wtedy na wyciągnięcie ręki mamy Teatr Rzymski, Cytadelę, Tęczową ulicę, Souki, Muzeum Jordanii i Meczet Króla Abdullaha I. No i tak naprawdę to wszystko co jest warte uwagi w stolicy Jordanii.

Dzień dziesiąty – powrót do Polski

Cóż tu więcej mówić, po wymeldowaniu z hotelu trzeba wezwać Ubera i pojechać na lotnisko. Po kilku godzinach lotu ponownie witamy w zimnej Polsce (sezon na Jordanię jest wtedy, gdy w Polsce mamy zimę, także no, wiadomo co to oznacza)

Opisana wycieczka uwzględnia przylot w sobotę i wylot w poniedziałek. W zależności od układów lotów można coś ująć, można też coś dodać, chociażby rezerwat biosfery Dana, Irbid, spędzić dzień więcej w Petrze lub w Wadi Rum.

Część druga – Informacje Praktyczne

Wiza i Jordan Pass.

Nieprzypadkowo piszę o wizie i Jordan Pass w jednym punkcie. W cenie JP wliczona jest wiza do Jordanii. Jedyne warunki jakie trzeba spełnić to paszport ważny minimum 6 miesięcy od daty wylotu oraz wydrukowany dokument, który otrzymasz po zakupie JP.
Są trzy opcje JP, które różnią się ilością dni spędzonych w Petrze: Jordan Wędrowiec (1-dniowa wizyta w Petrze) w cenie 99USD, Odkrywca Jordanii (2-dniowa wizyta w Petrze, w następujących po sobie dniach) w cenie 106USD oraz Jordania Eksperta (3-dniowa wizyta w Petrze, w następujących po sobie dniach) w cenie 113USD.
Poza wizą i wejściem do Petry, Jordan Pass oferuje darmowe wejście niemal do wszystkich najważniejszych zabytków oraz darmowy wjazd na teren Wadi Rum. Podczas zakupu JP można zarezerwować również przejazd zabytkowym pociągiem w Wadi Rum. Można również kupić ze zniżką bilet wstępu (dowolny dzień wycieczki) do miejscu chrztu Jezusa.

Ubezpieczenie i zdrowie.

Na wyjazd do Jordanii należy kupić ubezpieczenie turystyczne, które obejmuje również sporty, które zamierzasz uprawiać (np. nurkowanie). W Jordanii nie są wymagane szczepienia. Poziom higieny, moim zdaniem, jest na całkiem dobrym poziomie, niemniej jednak warto zabrać ze sobą żele/płyny do odkażania rąk.
Oczywiście obowiązkowym wyposażeniem jest krem z filtrem UV, ponieważ słońce naprawdę potrafi solidnie przygrzać, zwłaszcza na pustyni, Akabie i wzdłuż morza Martwego.
Podczas podróży należy się odpowiednio nawadniać, niemniej pamiętaj, żeby pod żadnym pozorem nie pić wody kranowej.
Będąc nad morzem Martwym należy za wszelką cenę unikać przypadkowego zachłyśnięcia się wodą. Nie należy również lizać soli. Uwierzcie mi, może to się skończyć niemiłym zatruciem. Przetestowane osobiście, nie pytajcie.

Bezpieczeństwo.

Będąc w Jordanii nawet przez chwilę nie czułem zagrożenia. Ludzie, których spotkałem zawsze byli uśmiechnięci, bardzo przyjaźni i chętni do pomocy. Często też po prostu ciekawscy. Mimo, że angielski nie jest na najwyższym poziomie, to zawsze byliśmy w stanie się dogadać. Niemniej jednak należy uważać w miejscach turystycznych, głównie na naciągaczy.
Mam nadzieję, że pomimo dość nieciekawego położenia Jordanii (graniczy z Izraelem i to na całej długości, Arabią Saudyjską, Syrią, Libanem, Irakiem, a i Egipt jest niedaleko) nie zmieni się nic i kraj ten pozostanie bezpiecznym dla turystów.

Klimat – kiedy lecieć?

Mimo, że Jordania jest stosunkowo małym krajem to występują tutaj aż trzy strefy klimatyczne. Na północnym zachodzie panuje klimat podzwrotnikowy śródziemnomorski. W środkowej części kraju panuje klimat podzwrotnikowy kontynentalny. Na wschodzie zaś klimat wybitnie suchy.
Jordania najlepsza do zwiedzania jest późną jesienią i wczesną wiosną, gdy temperatury są przyjemne, a opadów jest niewiele. W zimie istnieje ryzyko powodzi błyskawicznych w Petrze. W lecie natomiast upał jest ciężki do zniesienia.

Transport – przeloty oraz na miejscu.

W sezonie 2023 bezpośrednie loty z Krakowa, Poznania i Modlina będzie obsługiwać Ryanair. Poza sezonem do Ammanu można dostać się z przesiadkami w Stambule (Turkish Airlines, Pegasus), Dubaju (Emirates, FlyDubai), Doha (Qatar Airways) lub Frankfurcie (Lufthansa).
Na miejscu transport publiczny jest wybitnie złej jakości i nie warto na nim polegać.

Wynajem samochodu, ceny paliwa i przepisy

Będąc w Jordanii niemal obowiązkowym jest wynajęcie samochodu. Bez tego niemal nie możliwe jest zorganizowanie tego typu objazdówki.
My wynajmowaliśmy samochód z wypożyczalni, która była kilka kilometrów od lotniska, natomiast regularnie między lotniskiem, a parkingiem jeździ kierowca. Wynajem samochodu z pełnym ubezpieczeniem, bez limitu kilometrów wyniosło nas około 900PLN na tydzień.
Na miejscu musieliśmy zostawić jeszcze kaucję (pobrana z karty, później z powrotem przelana). W sumie przejechaliśmy ponad 1300km.
Co ciekawe przed oddaniem nie tylko musieliśmy napełnić bak, ale również… umyć samochód.
Jeżeli chodzi o paliwo, to o dziwo jego ceny są bardzo zbliżone do cen w Polsce, ale jadąc w trzy osoby całkiem nieźle się to rozkładało.
Podejście do przepisów jest bardzo wybiórcze. Najważniejsze z nich to ograniczenia prędkości, pierwszeństwo pieszych, niezależnie od tego gdzie wejdą na ulicę i klakson. To znaczy z tym pierwszeństwem jest tak, że niby nikt go nie ustępuje, ale jeżeli już pieszy wejdzie na jezdnię i zostanie potrącony, to wina jest kierowcy.
Klakson jest niezbędny do wykonywania jakichkolwiek manewrów. Często zastępuje kierunkowskazy, które są zbędne w Jordanii.
Z ważnych rzeczy, które zauważyliśmy to fakt, że kierowcy uczuleni są na samochody z wypożyczalni. Prawdopodobnie są świadomi, że jadą w nich turyści i traktują ich ulgowo, wręcz pomagają jeżeli potrzebujesz wykonać jakiś manewr.
Raz zatrzymała nas Policja, natomiast chodziło bardziej o skontrolowanie dokumentów i powiedzenie złotego zdania ,,Welcome in Jordan”. A skoro o dokumentach mowa, to jak najbardziej wystarczy.

Waluta i ceny.

Obowiązującą walutą w Jordanii jest Dinar Jordański. Wartość 1JOD to około 5,81PLN (stan na 31.08.2023). Płatność gotówką jest najbardziej popularną formą płatności. Nie wszędzie da się płacić kartą, a wypłaty z bankomatu obarczone są prowizją pobieraną operatora bankomatu.
My wziąłem dolary i wymieniałem na lotnisku. Średnio nam się to opłacało, ale nie mieliśmy czasu na szukanie kantorów. Co ciekawe w dość rozsądnej cenie można było wymienić też polskie złotówki.
Ceny w Jordanii są bardzo zbliżone to tych Polskich. Średnio za obiad w taniej knajpie płaciliśmy 5JOD. Ogólnie dzienny budżet, nie licząc noclegów i paliwa wynosił po 15-20JOD.
Za noclegi zapłaciliśmy w sumie 44JOD.
Ogólnie na cały wyjazd (wliczając bilety lotnicze i ubezpieczenie) wydaliśmy około 2500PLN na osobę, na tydzień podróży.

Internet i gniazdka.

W większości przypadków hostele oferują Internet. Jest on różnej jakości, natomiast i tak nie wyobrażałem sobie objazdówki bez zorganizowania karty SIM. Załatwiliśmy ją na lotnisku. Wybraliśmy operatora Umniah Jordan. Za kartę z limitem 10GB zapłaciliśmy 10JOD. Z wyłączeniem Wadi Rum (co jest normalne), nie mieliśmy żadnego problemu z zasięgiem.
Jeżeli chodzi o gniazdka to spotykaliśmy się głównie z brytyjskimi, zatem konieczny był adapter. Podobno powoli już się to zmienia i w niektórych hotelach pojawiają się również europejskie gniazdka.

Religia.

Dominującą religią w Jordanii jest islam sunnicki. Religia stanowi dla mieszkańców Jordanii bardzo ważny aspekt życia, ważniejszym nawet od rodziny. Wszelkie sprawy rodzinne rozwiązuje się przez sądy religijne.
Natomiast na szczęście w Jordanii podejście do ubioru turystów jest dość liberalne. Nie ma obowiązku zakrywania włosów przez kobiety, natomiast powinny one zakrywać dekolt, ramiona i kolana. Niedopuszczalne jest całowanie, obściskiwanie i trzymanie się za ręce w miejscu publicznym.

Kuchnia Jordańska.

Jordańska kuchnia jest typową arabską kuchnią. Na stole królują wszelkiego rodzaju sałatki, mezze, czyli pasty takie jak Hummus (pasta z ciecierzycy, często z dodatkami), Mouttabal (pasta z pieczonego bakłażana), Baba Ganoush (pasta z pieczonego bakłażana zmiksowana z pomidorami i cebulą). To wszystko zajadane jest Pitą, czyli słynnym w krajach arabskim płaskim chlebkiem. Uwierzcie mi, do tej pory na myśl o tym chlebku, który dopiero co wyjechał z pieca, cieknie mi ślinka.
Jako główne dania podawane można zjeść dania z mięsem i ryżem. I ten ryż zapadł mi w pamięci o tyle, że nie jest to po prostu nudno wrzucony na talerz ryż, tylko wcześniej jest odpowiednio przyprawiony, często można w nim spotkać dodatki, np. rodzynki. Nigdzie dwa razy nie spotkałem tak samo przygotowanego ryżu. No i te porcje. Nie wiem pod kogo oni je przygotowują, ale czasami miałem wrażenie jakby to były porcje na dwie-trzy osoby.
Mówiąc o jordańskiej kuchni nie można pominąć Falafela. Jest to ciecierzyca z przyprawami, czasami również dodatkami, formowana w kuleczki. Te zaś smażone są na głębokim oleju. Niebo w ziemi gębie.
Bardzo popularnym szybkim daniem jest Shawarma. Jest to kurczak lub jagnięcina, krojona w paski (mięso jest przygotowywane tak samo jak do kebaba) podawane w picie. Do tego można domówić frytki.
Jako przekąski wszechobecne są orzechy i Baklava. Warto też spróbować Knafeh. Jest to deser robiony z kremowego serka, który jest panierowany, smażony, polewany miodem i posypywany pokrojonymi pistacjami. Niesamowicie słodkie, nawet jak dla mnie.
A na ukojenie pragnienia musisz koniecznie próbować herbaty z miętą. Popularna jest także kawa z kardamonem, ale jako że ja kawy nie pijam, to się nie wypowiem w tym temacie.

No i to by było na tyle. Jak widzisz, organizacja wyjazdu do Jordanii nie jest trudna, a sama Jordania jest przepiękna i warto ją zwiedzić.

Zapraszam do przeczytania pozostałych artykułów podróżniczych na moim blogu: