Hanoi ile dni?

Lecisz do Wietnamu i zastanawiasz się, ile dni potrzebujesz na zwiedzenie stolicy tego kraju? Poszukujesz informacji na temat tego, co warto zobaczyć w okolicy tego miasta? A może chcesz się zainspirować i przeczytać gotowy plan na dwutygodniowy pobyt na południu Wietnamu? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedź jest twierdząca, to doskonale trafiłeś.

Chyba doskonale…

  1. Wstęp
  2. Dzień 1 – Wylot.
  3. Dzień 2 – Przylot.
  4. Dzień 3 – Zwiedzanie Hanoi, część 1.
  5. Dzień 4 – Zwiedzanie Hanoi, cześć 2.
  6. Dzień 5 – Ninh Binh, Trang An, Tam Coc.
  7. Dzień 6 – Ninh Binh, Hoa Lu, Bai Dinh.
  8. Dzień 7 – Sapa, czyli wietnamskie Zakopane.
  9. Dzień 8 – Skuterami po okolicy wietnamskim Podhalu.
  10. Dzień 9 – Spokojny trekking.
  11. Dzień 10 – Phan Xi Păng w stylu wyrypy lub… w stylu warszawskiego Kasprowego.
  12. Dzień 11 – Cat Ba.
  13. Dzień 12 – Rejs po zatoce Ha Long.
  14. Dzień 13 – Skuterem po Cat Ba.
  15. Dzień 14 – powrót do Hanoi.
  16. Dzień 15 – Powrót do Warszawy.
  17. Podsumowanie.

Wstęp

Po bardzo długiej relacji z podróży po Wietnamie, czas zacząć cykl artykułów dotyczących samodzielnej organizacji tego typu wyprawy. Zaczniemy od północnej części Wietnamu, która moim zdaniem jest najciekawsza.
Północna część Wietnamu to kawał historii i ogromna ilość ciekawych miejsc do zobaczenia. Osobiście po trzytygodniowej wyprawie do Wietnamu uważam, że błędem jest łączenie tej części kraju, z południową częścią.
Naszą wyprawę zaczniemy w Hanoi, które jest stolicą Wietnamu. W mieście znajduje się port lotniczy, który perfekcyjnie skomunikowany jest z resztą świata. Artykuł uwzględnia aktualny (02.10.2024) rozkład lotów z Warszawy z przesiadką w Doha lub Dubaju. Zarówno Qatar Airways jak i Emirates mają bardzo podobny rozkład lotów na tej trasie. Jednocześnie podkreślam, że nie jest to jakakolwiek forma współpracy z tymi liniami.
Pamiętajcie tylko o tym, by wcześniej sprawdzić ceny biletów. Ani Warszawa, ani obie te linie nie koniecznie muszą wychodzić najtańszą opcją. W artykule wspominam o nich, tylko po to by nakreślić ogół czasu podróży.

No cóż, witamy na pokładzie i lecimy na wyprawę!
I jeszcze zanim zaczniecie czytać, wybaczcie mój sarkazm, którym wypełniony jest ten artykuł. Jest już sporo suchych artykułów na temat Wietnamu (chociażby cała moja relacja), więc chciałbym trochę potraktować to z przymrużeniem oka, a przy okazji przekazać cenne informacje, może kogoś zainspirować, a naprawdę uwierzcie mi, że przy obecnych cenach, czy to w Polsce, czy ogólnie w Europie, warto polecieć nieco dalej. Chociaż może Wietnam to nie jest do końca dobry przykład, bo obecnie (październik 2024) ceny biletów dalej są dość wysokie, ale myślę, że te ceny wkrótce zaczną spadać, jak to ma miejsce w przypadku Tajlandii czy chociażby Indonezji do której już za niedługo lecę.
A skoro o cenach mowa, wszystkie podane są w lokalnej walucie, czyli Dong-ach. Na moment pisania artykułu, 10 000VND = 1,58PLN

Dla poszukujących szybkiej informacji, już mogę zdradzić, że na zwiedzanie samego Hanoi potrzebujecie około 3-4 dni, ale ze względu na ciekawe otoczenie stolicy, postanowiłem nieco bardziej rozbudować artykuł, tworząc gotowy plan na dwutygodniowy wyjazd do Wietnamu. Konkretnie jego północnej części.
Artykuł napisany jest na podstawie moich doświadczeń z wyprawy w 2023 roku, ale nie odwzorowuje on mojego planu, wręcz przeciwnie, jest tutaj sporo opcji, które bym zmienił ponownie realizując wyjazd do Wietnamu.
Dobra starczy tego przydługawego i nudnego jak flagi z olejem wstępu, czas przejść do konkretów.

Dzień 1 – Wylot.

Warszawa, szary ponury listopadowy poranek. Pizga gorzej jak w kieleckim, a Ty skacowany niewyspany (zwłaszcza jeśli czeka Cię dojazd z innego miasta niż Warszawa), bladym świtem (około 10:29) pojawiasz się na lotnisku Chopina. Brzmi romantycznie? Nie… I dobrze, ale przynajmniej właśnie zbierasz się na wyprawę do ciepełka.
Emirates wylatuje z Warszawy o 13:40, Qatar Airways o 14:45. Po około 6h lotu, zjedzeniu smacznego posiłku, wypiciu paru drinków i oglądnięciu dwóch części Harrego Pottera lądujecie w Dubaju lub Doha, w którym macie kilka godzin przerwy, po to by żona mogła nacieszyć oko świecidełkami, a Ty drogi mężu pomodlił się do wszelkich bóstw, by takowa żona nie wypowiedziała magicznego sformułowania ,,kup mi to!”, bo w takiej sytuacji koszt podróży może drastycznie wzrosnąć.

Dzień 2 – Przylot.

Drugi lot ponownie trwa około 6h, więc plan na spędzenie lotu jest dokładnie taki sam. Przy czym tym razem będziesz zobowiązany budzić swoją żonę / chłopaka / męża / teściową / zięcia na jedzenie, bo musisz wiedzieć, że podczas drugiego zmęczenie zaczyna dawać się we znaki.
Obie linie lądują w Hanoi około 12:30. W końcu czas zaczerpnąć gorącego, wilgotnego, świeżego, wręcz przepełnionego spalinami, powietrza. To jest coś czego w Polsce już rzadko możesz uświadczyć. Z łezką w oku wspominasz lata dzieciństwa, gdy w zimie zapach spalin był codziennością, a teraz UNIA nam to odebrała.

Z lotniska Noi Bai do centrum Hanoi najtaniej dostaniecie się autobusem linii 86. Przejazd kosztuje 9000 VND i trwa około pół godziny, plus korki. Autobusem dostaniecie się na dworzec kolejowy w Hanoi. A później radźta sobie sami. A najlepiej jeszcze przed wyjazdem pobierzcie aplikację Grab (odpowiednik naszego Ubera i Bolta), bo to jedyny słuszny środek transportu po miastach w Wietnamie. Musicie bowiem wiedzieć, że jeżeli narzekacie na transport publiczny w dużych miastach w Polsce, to po powrocie z Wietnamu, osobiście udacie się do prezesa lokalnego MPK, następnie do prezesa organizatora transportu publicznego w mieście, a w końcu do samego prezydenta miasta i Polski i będziecie całować po rączkach, za to jak wspaniale funkcjonuje komunikacja miejska w porównaniu do Wietnamu.
Serio, w Hanoi mieszka około 4mln ludzi i jest rekordowa liczba linii metra, w liczbie JEDNEJ linii.
Cały komunikacyjny kręgosłup miasta opiera się na autobusach… i wygląda on gorzej niż kręgosłup 140-letniej osoby. Po prostu to nie ma prawa funkcjonować przy tamtejszych korkach i braku buspasów, więc prawdziwym kręgosłupem transportowym są prywatne skutery i stąd ten wspaniały zapach spalin unoszący się nad Wietnamem i w sumie Tajlandią i Kambodżą też, w zasadzie nad całą Azją Południowo-Wschodnią.

Zakładając, że już zameldowaliście się w Sheraton, Marriott czy innym luksusowym hotelu, albo jak ludzie w hostelu, czas na ruszenie na miasto.
Odnośnie hosteli, musicie być uważni. Nigdzie nie spotkałem tak absurdalnej sytuacji, by opinie na booking, google i tripadvisor były tak skrajnie różne. Także weryfikujcie te trzy portale, jak te opinie faktycznie się różnią, to lepiej dopłaćcie do czegoś lepszego. Dotyczy to całego Wietnamu.

Biorąc pod uwagę, że raczej będzie już dość późno, nie nastawiałbym się na jakiekolwiek konkretne zwiedzanie. Tego dnia poszedłbym na spacer na Phố Đường Tàu Hà Nội, czyli słynną uliczkę z kawiarniami i torami kolejowymi. Nie wiem jak będzie podczas Waszej wyprawy, ale ochroniarz przed wejściem powiedział nam, że konieczna jest rezerwacja w knajpce, żeby na tą uliczkę wejść. Przed wejściem jest też rozkład jazdy pociągów, warto go sprawdzić i upewnić się czy wejście ma sens, ponieważ ceny w knajpkach są znacznie wyższe. Rozkład jazdy nie uwzględnia pociągów towarowych, więc jeśli macie szczęście możecie jeszcze trafić na niego, a po powrocie do Polski puścić totka… może wygracie chociaż 25PLN.

Kolejnym punktem wartym uwagi, zwłaszcza po zmroku jest Lotte Observation Deck.
My trafiliśmy tutaj przypadkowo, gdy szliśmy na zakupy do Polski, bowiem na dole budynku jest duży supermarket. Zresztą jeżeli chodzi właśnie o takie większe zakupy jedzeniowe do Polski to bardzo polecam sieć marketów Lotte. Taras położony jest na 65 piętrze, na wysokości 267m.
Z tarasu rozpościera się fantastyczny widok, miasta zasłoniętego przez smog. Dlatego właśnie moim zdaniem warto wybrać się tutaj wieczorem, a robi to jeszcze większe wrażenie w przypadku dobrej widoczności. Człowiek zaczyna uświadamiać sobie z jak ogromnym miastem mamy do czynienia.

Dla osób, które nie mają lęku wysokości, przygotowane są specjalne przeszklone platformy, które wysunięte są poza linię budynku. Mówiąc przeszklone, mam na myśli również podłogę, także pod nami jest 267m pionowo w dół. A dla osób mających lęk wysokości, przygotowane są specjalne rozwiązania, które ułatwiają doświadczenie tego epickiego widoku. Są to Wasze kolana. Nie martwcie się, Wietnamczycy to bardzo mili i uczynni ludzie, w razie czego zgarną Was z tarasu za ręce lub nogi. Easy.

A i pamiętajcie o najważniejszym. W godzinach 09:30-11:00 i 21:00-22:30 jest happy hour, gdzie za free zgarniamy jeden napój lub pamiątkę. A za darmo to bardzo uczciwa cena, to pokazuje szacunek do turystów z Polski!

Jeżeli chodzi o dojazd, no to tak jak w przypadku wszelkich innych atrakcji, bierzcie Graba, będziecie najszybciej, a ceny przejazdu są śmiesznie niskie

LokalizacjaLotte Observation Deck
Godziny Otwarcia09:00-00:00
Cena230 000VND, 280 000VND w pakiecie z napojem.
09:30-11:00 i 21:00-22:30 happy hour, napój lub pamiątka za free
Atrakcja typu Must see!!!

Dzień 3 – Zwiedzanie Hanoi, część 1.

Śmiem twierdzić, że tego dnia jeszcze nie będziecie cierpieć na Jetlaga, więc zbierać się z wyra i na zwiedzanie, bo nie ma czasu.

Proponuję tego dnia pojechać do Mauzoleum Ho Chi Minh. Przy czym najpierw sprawdźcie czy to Mauzoleum jest otwarte, to znaczy czy ciało wuja (jak go określają Wietnamczycy) nie zostało przewiezione na ponowne balsamowanie. Zazwyczaj odbywa się to w listopadzie, ale nam się fartło i w 2023 roku ponowne balsamowanie odbywało się w sierpniu.
Warto udać się tutaj z samego rana, bowiem kolejka do wejścia jest co najmniej duża, co wynika z konieczności przeprowadzenia kontroli dokładniejszej niż na lotnisku oraz zdeponowania wszystkiego, oprócz żony, dzieci i teściowej. Wynika to także z faktu, że dla Wietnamczyków Ho Chi Minh jest bohaterem narodowym, który walczył i doprowadził do niepodległości Wietnamu.
Ruch w Mauzoleum kontrolowany jest przez wojsko, nikt nie ma prawa się zatrzymać na dłużej niż złożenie pokłonu wujowi.

Fot. Gregor Dodson. Flickr

Po wyjściu odzyskujemy zdeponowane rzeczy i możemy zobaczyć pozostałą część kompleksu. Znajdują się tutaj różne budynki, w których mieszkał i pracował Ho Chi Minh. W niektórych urządzone są wystawy. Na terenie kompleksu znajdziemy również, a jakby inaczej, świątynie. Świątynia na Jednej Kolumnie, swoim wyglądem ma przypominać kwiat lotosu wyrastający z wody. Osobiście odpuściłem sobie jej zwiedzanie, bo ilość społeczeństwa, które się tam nagromadziła skutecznie mnie do tego zniechęciła.
Można też za niewielką opłatą zwiedzić muzeum, w którym znajdują się zbiory związane z Ho Chi Minh.

LokalizacjaMauzoleum Ho Chi Minha
Godziny OtwarciaMauzoleum: 07:00-11:00
Muzeum: 08:00-12:00, 14:00-16:30. Muzeum zamknięte w poniedziałki i piątki.
Pozostała część kompleksu: 07:00-17:00
CenaMuzeum: 40 000VND
Pozostała część kompleksu bezpłatnie

Kolejnym przystankiem będzie położone niecałe 2km dalej Hoa Lo Prison Relic.
Jest to bardzo smutne i wprost przerażające miejsce. Budynek początkowo służył za francuskie więzienie dla więźniów politycznych walczących o niepodległość. Następnie przesiadywali tutaj schwytani amerykańscy piloci. Ostatnie 20 lat więzienie to było przeznaczone dla politycznych rebeliantów. W 1990 roku zostało zamknięte i częściowo zburzone, by zwolnić miejsce dla budujących się wieżowców.
Obecnie znajduje się tutaj muzeum, które pokazuje okrutne warunki, jakie czekały na więźniów trafiających do tego więzienia.

LokalizacjaHoa Lo Prison Relic
Godziny Otwarcia08:00-17:00
Cena50 000VND

Do kolejnego ciekawego obiektu macie kilka minus spacerem i jest to: Muzeum Kobiet. Zaraz faceci mnie zjedzą, że jak to ja jako facet proponuję iść do Muzeum Kobiet, to już lepiej żeby żona z teściową tam poszły, a faceci poszli na browara, przecież takie muzeum musi być wypełnione skrajnym feminizmem itd. Otóż nie!
Sam byłem zdziwiony i wręcz zachwycony tym, jak genialnie stworzone jest to muzeum. Na kilku piętrach opowiada ono o historii i znaczeniu kobiet w Wietnamie, ale co istotne w sposób bardzo wyważony. Muzeum nawiązuje do tradycji i rytuałów, które odbywały i często nadal odbywają się w poszczególnych regionach Wietnamu. Wszystko uzupełnione jest bardzo ciekawymi opisami, zdjęciami, a czasami także nagraniami. Osobiście uważam, że warto poświęcić kilka godzin na zwiedzanie tego muzeum.

LokalizacjaMuzeum Kobiet
Godziny Otwarcia08:00-17:00
Cena40 000VND
Atrakcja typu Must see!!!

Czas na kolejny miły spacer, tym razem wzdłuż Jeziora Zwróconego Miecza, na którym to została zbudowana świątynia Ngọc Sơn Temple. Świątynia składa hołd Tran Hung Dao, który był największym dowódcą wojskowym podczas panowania dynastii Tran. Dodatkowo świątynia składa hołd Van Xuong De Quanowi, bogowi dobrobytu w starożytnej chińskiej kulturze i filozofii taoistycznej. Do świątyni dostajemy się buddyjskim mostem, który podobno odbija światło, co według tutejszych wierzeń przynosi miastu szczęście. Jeżeli będziecie mieli chwilę czasu, to możecie poświęcić kilka minut na zwiedzanie tego przybytku. Ale na mnie nie zrobiło to wrażenia.

LokalizacjaNgoc Son Temple
Godziny Otwarcia08:00-18:00
Cena30 000VND

Ostatnią atrakcją będzie Wodny Teatr Lalek. Wbrew nazwie, nie jest to atrakcja skierowana pod dzieci. To znaczy też jest, ale dorośli są nieco bardziej świadomi o co chodzi w przedstawieniu.
Jest to jedna z tradycyjnych form teatru w Wietnamie. Obecnie jest tylko kilka teatrów tego typu na świecie, wszystkie znajdują się w tymże kraju. Najbardziej popularny teatr znajduje się właśnie w Hanoi.

Przedstawienie opowiada o historii, tradycji oraz wietnamskich legendach. Całość jest w języku wietnamskim, ale sposób przedstawienia powoduje, że tego języka nie trzeba znać.
Przedstawienie trwa około 1h. Warto kupić bilet z odpowiednim wyprzedzeniem, ponieważ na miejscu jest minimalne prawdopodobieństwo jego zakupu. Ja kupowałem na stronie GetYourGuide.

LokalizacjaWodny Teatr Lalek
Bilety GetYourGuide
Godziny spektakli16:10, 17:20, 18:30, 20:00
CenaVIP rzędy 1-5: 62PLN
VIP rzędy 6-10: 51PLN
Standard: 29PLN
Atrakcja typu Must See!!!

Dzień 4 – Zwiedzanie Hanoi, cześć 2.

Hmm, niech zgadnę, nie mogłeś zasnąć, wierciłeś i kręciłeś się całą noc, popijając Hanoi albo Saigon? Zasnąłeś dopiero nad ranem i obudziłeś koło południa. Ojojojojoj JETLAG, który raz jest, raz go nie ma, a u mnie jak się objawi to właśnie drugiej nocy po przylocie.
No cóż, pół dnia już straciłeś na tym, że wybrałeś się do Azji zamiast do Władysławowa czy innego Sosnowca wspierać nasze polskie biznesy. Twoja wina, Twoja strata, teraz musisz gnać żeby zwiedzić to co masz w planie na ten dzień.

A tak zupełnie serio, to specjalnie przygotowałem taki plan, co byś mógł faktycznie się z nim wyrobić wstając koło 5 rano czasu polskiego, czyli 11 rano czasu wietnamskiego. Jeżeli wiesz, że ten Jetlag łapie Cię w inny dzień, to proponuję zmodyfikować tak plan wyjazdu, żeby poniższe atrakcje zobaczyć właśnie danego dnia.

No to ruszamy! Łapiesz Pan Graba, co byś nie został oskubany przez zwykłą złotówę i jedziesz do Świątyni Literatury, czyli moim zdaniem najpiękniejszej świątyni w Hanoi.
Z ciekawostek, po kilku latach od zakończenia budowy świątyni, ta zmieniła swój charakter. Nadal pełniła funkcje religijne, ale stała się ona również pierwszym w Wietnamie Uniwersytetem.
Świątynia składa się z pięciu dziedzińców. Dwa pierwsze z nich to parki. Trzeci to Studnia Niebiańskiej Czystości. Znajdują się tutaj żółwie podtrzymujące płaską ziemię kamienne płyty z nazwiskami najlepszych studentów uczelni. Na czwartym dziedzińcu znajduje się świątynia z centralnym ołtarzem, na którym znajduje się podobizna Konfucjusza i po jednym ołtarzu z jego lewej i prawej stronie, które wspominają czterech najbliższych jego uczniów. Ostatni dziedziniec to zrekonstruowany budynek Uniwersytetu.
Naprawdę dawno nie widziałem tak uroczego kompleksu jak ten.

LokalizacjaŚwiątynia Literatury
Godziny Otwarcia08:00-17:00
Cena30 000VND
Atrakcja typu Must See!!!

Czas przenieść się nieco bardziej na południe miasta. Czeka nas zatem kolejny spacer. Jeżeli masz czas to proponuję wejść do Cytadeli Thang Long, która od 1010 do 1810 roku była siedzibą Wietnamskiego dworu. Za czasów francuzów w dużej mierze została zburzona. Obecnie znajduje się tutaj kilka budynków i bunkier. W niektórych budynkach znajdują się wystawy. Ale moim zdaniem, nie było to jakoś nadto ciekawe, po prostu jest po drodze.

LokalizacjaCytadela Thang Long
Godziny Otwarcia08:00-17:00
Cena30 000VND
Atrakcja typu: Nie masz czasu to sobie odpuść.

Idziemy dalej i dochodzimy do Quan Thanh Temple. Druga świątynia tego dnia i kolejna atrakcja typu, no skoro jest to zobaczę, będę miał zdjęcia na Insta, ale tak poza tym, to znowu nic specjalnego tutaj nie ma moim zdaniem.

LokalizacjaQuan Thanh Temple
Godziny Otwarcia08:00-17:00
Sylwester księżycowy: 24h
1 i 15 dzień księżycowy: 06:00-20:00
Cena10 000VND
Atrakcja typu: Nie masz czasu to sobie odpuść.

W końcu dochodzimy do trzeciej świątyni i moim zdaniem drugiej najciekawszej w Hanoi.
Pagoda Tran Quoc jest jedną z najstarszych Pagód w Hanoi. Jej 1500 letnia historia pamięta wiele z dziejów Wietnamu. Świątynia zbudowana jest na niewielkiej wysepce na Jeziorze Zachodnim.
Charakterystycznym elementem jest 11-piętrowa stupa. Na każdym piętrze jest 6 łuków, w których znajdują się posągi Amitabhy, wykonane z kamieni szlachetnych.
Oprócz tego znajduje się tutaj Tien Duong (Dom frontowy), w którym znajduje się najpiękniejszy w Wietnamie posąg Leżącego Buddy. Nha Thieu Huong (Dom Palenia Kadzidła), w którym palone są kadzidła podczas modlitwy. Thuong Dien (Izba Wyższości) w którym znajduje się dzwonnica. Nha Bia (dom Steli), w którym znajduje się 14 steli z wyrytymi wierszami znanych uczonych.
Świątynia pomimo niewielkiego rozmiaru jest naprawdę przepiękna i bardzo ciekawa.

LokalizacjaTran Quoc Pagoda
Godziny Otwarcia07:30-11:15 oraz 13:30-17:00
Sylwester księżycowy: 24h
1 i 15 dzień księżycowy: 06:00-18:00
CenaZA DARMO to uczciwa cena
Atrakcja typu Must See!!!

Jeżeli starczy Ci chwilę czasu i przede wszystkim siły to weź tak trochę poświęć się dla tej swojej kobiety i wybierz się na zakupy. Ale nie byle gdzie, tylko na Stare Miasto, gdzie znajdziecie masę badziewi, ale także pamiątki, ubrania, materiały (np. jedwab). Można spędzić tam naprawdę sporo czasu i wydać sporo PIENIĄŻKÓW.
Ale faceci, nie martwcie się, Wasza cierpliwość zostanie wynagrodzona smacznym tutaj jedzonkiem. Gdzieniegdzie możecie trafić na kraftowe piwa. Tak, serio, w Wietnamie coś takiego istnieje.

Wasze stopy też mogą znaleźć tutaj ukojenie, bowiem jest cała masa lokali z ofertą przeróżnych masaży, w tym właśnie klasycznego wietnamskiego masażu stóp.
I być może ktoś, kto ma coś czego ja nie mam, czyli minimum rozumu i empatii, spyta ,,e mordo, ale jak to masaż stóp po całym dniu zwiedzania, przecież one będą śmierdzieć”. No owszem będą, ale przed masażem zawsze stopy muszą odmoczyć się kilka minut, także skażenia biologicznego nie będzie.

Stare miasto zaczyna się mniej więcej w tym samym miejscu co budynek Wodnego Teatru Lalek i rozciąga w kierunku południowym. Od piątku do niedzieli w godzinach 19:00-23:00 część Starego Miasta wychodzi wprost na ulicę i zmienia w imprezownię.

Dzień 5 – Ninh Binh, Trang An, Tam Coc.

Czas pozwiedzać okolice Hanoi. Ninh Binh to miasto oddalone o około 100km od Hanoi. W samym mieście poza jednym kompleksem świątynnym nie ma nic, dlatego trzeba przeznaczyć dwa dni na zwiedzanie miasta. To znaczy na jego okolice.
Możesz to zrealizować na kilka sposobów:

  1. Skuter – Wypożyczasz go w Hanoi, bierzesz ze sobą rzeczy na dwa dni, reszta zostaje w Hanoi w hotelu. Jest to wersja hardcore, dla osób, które już z jednośladami mieli styczność, bowiem sposób jazdy w Hanoi jest nieco chaotyczny.
  2. Autobus lub pociąg + skuter – Autobusem lub pociągiem z Hanoi do Ninh Binh jedzie się około 2,5h. Cena to około 30PLN w jedną stronę. Tym samym unika się najgorszego sajgonu w ruchu drogowym i przesiadka na skuter w Ninh Binh jest dość łagodna. Z głównym bagażem robicie tak jak w pierwszym punkcie i zabieracie ze sobą tylko niezbędne rzeczy.
    W tym wariancie dogadane z hotelem w Ninh Binh, że przyjedziecie rano i od razu bierzecie skutery (zazwyczaj wynajem odbywa się właśnie w taki sposób).
    Z istotnych spraw, w Wietnamie nie trzeba mieć żadnych uprawnień do prowadzenia motocyklu do 50 cm³. Niewiele, ale na zjechanie okolic wystarczy.
    Podczas odbioru musicie sprawdzić, czy hamulce są sprawne oraz przede wszystkim  czy klakson działa, reszta jest nieistotne. Więcej o prowadzeniu pojazdów w Wietnamie przeczytacie w osobnym artykule (jak napiszę)
  3. Alternatywa do punktu 2 –  W Ninh Binh wykupujecie wycieczkę. Zazwyczaj jest taka możliwość w hotelu lub lokalnym biurze podróży. Jest to wersja nieco droższa i nie daje nam takiej niezależności jak w punkcie 1 lub 2. Jest jeszcze jedna alternatywa, otóż Tam Coc i Trang An da się ogarnąć taksówkami.
  4. Wycieczki z Hanoi – najdroższa forma, nie dająca jakiejkolwiek niezależności i no ja uważam, że będąc w Wietnamie warto spróbować jazdy skuterem, a do tego poczuć klimat Ninh Binh.
    W każdym razie jest wiele lokalnych biur, które oferują wycieczki do atrakcji w Ninh Binh. Zazwyczaj, żeby ogarnąć obie rzeczy trzeba kupić dwie całodniowe wycieczki, co sumarycznie kosztuje około 500PLN. Na plus na pewno zasługuje fakt, że w tej opcji codziennie wracasz do hotelu w Hanoi.

Jak już ogarniecie czego oczekujecie od życia, trzy razy się pokłócicie, że jazda po wietnamskich drogach jest niebezpieczna, a w ogóle to Was kobry zaatakują na drodze i w końcu stwierdzicie, że skuter to najtańsza opcja to zapraszam do czytania o tym, co musicie zobaczyć będąc na północy Wietnamu, bowiem wszystkie atrakcje w okolicy Ninh Binh to absolutne Must see.

W pierwszej kolejności proponuję wybrać się na przepiękny spływ Trang An. Do wyboru są trzy trasy, każda różni się ilością jaskiń i świątyń, które będziecie mogli zobaczyć.
My wybraliśmy trasę numer jeden, na której znajdują się trzy świątynie i dziewięć jaskiń.
Spływ trwa około trzy godziny i naprawdę widoki naprawdę przypominają cuda natury. Na polskie to takie połączenie Nidy i Dunajca. Nidy ze względu na tempo spływu, a Dunajca ze względu na strzelające w górę skały. Ale do czego porównać przepływanie przez niskie jaskinie, tego nie wiem. Warto wybrać się tutaj z samego rana, żeby na spokojnie zdążyć z pozostałymi atrakcjami

LokalizacjaSpływ Trang An
Godziny Otwarcia07:00-16:30
Cena250 000VND
Wynajem przewodnika: 300 000VND
Atrakcja typu Must See!!!

Po zakończeniu rejsu, czas ruszyć dalej, na drugi spływ.
Spływ Tam Coc jest znacznie bardziej popularny wśród turystów, panuje tutaj spory ruch, ale na szczęście łódek jest naprawdę bardzo dużo i raczej nie kolejkuje się przed wejściem.
Tym razem płyniemy wzdłuż pól ryżowych, za którymi pionowo w górę wystrzeliwują skały. Jest to wyjątkowo piękne w sezonie tuż przed zbiorami.
Na uwagę zasługuje sposób wiosłowania, bowiem realizowane jest ono za pomocą stóp, co podobno niweluje problemy z kręgosłupem.
Rejs trwa około 1,5-2h i trzeba nastawić się, że po rejsie obsługa będzie oczekiwała napiwków i niestety biorąc pod uwagę, że robi to w sposób co najmniej nie miły i ,,mają do czynienia z biednymi studentami z Polski” (ot taka moja wymówka) to takowych nie dostali.

LokalizacjaSpływ Tam Coc
Godziny Otwarcia07:30-17:00
Cena250 000VND
Atrakcja typu Must See!!!

Późnym popołudniem warto wybrać się na szczyt Hang Mua, z którego roztaczają się przepiękne krajobrazy, w tym między innymi na Tam Coc. Na szczyt prowadzi 500 schodów, także trzeba się trochę namęczyć, ale widoki wszystko rekompensują. Bardzo żałowałem, że mi zabrakło czasu na wyjście na szczyt.

LokalizacjaWzgórze Hang Mua
Godziny OtwarciaNie doszukał się.
Cena100 000VND
Atrakcja typu Must See!!!

Ostatnią atrakcją tego dnia będzie kompleks świątynny Kỳ Lân, albo Phố cổ Hoa Lư jak zwał tak zwał. Jest to jedyna ciekawa atrakcja w samym centrum Ninh Binh. Głównymi elementami kompleksu jest wzgórze, które ma przypominać jednorożca oraz dwie pagody, we wnętrzu których ściany ozdobione są płaskorzeźbami wykonanymi z indonezyjskiego kamienia wulkanicznego. Kompleks jest przepiękny, a w nocy nabiera jeszcze więcej uroku dzięki oświetleniu.

Okolice kompleksu to także centrum wieczornego życia miasta, także warto przejść się i zjeść coś smacznego.

LokalizacjaKỳ Lân lub Phố cổ Hoa Lư
Godziny Otwarcia06:45-23:00
CenaZA DARMO to uczciwa cena
Atrakcja typu Must See!!!

Dzień 6 – Ninh Binh, Hoa Lu, Bai Dinh.

Kolejny dzień zbierania much na zębach wycieczki skuterem. Tym razem proponuję wybrać się do Bai Dinh. Po drodze, jeżeli zbierzesz się z łóżka odpowiednio wcześniej, możesz zatrzymać się w starożytnej stolicy Hoa Lu, ale moim zdaniem nie ma tutaj nic ciekawego w stosunku do kierunku w jakim zmierzasz.

Po dojeździe do Bai Dinh zostawiacie skutery na parkingu i idziecie do kasy. Ze złotych rad Stacha, które nigdy nie powinny paść z ust Stacha. Weź bilet z opcją wożenia się meleksami.
Ja wiem, ja rozumiem, że właśnie naruszyłem pewne swoje zasady, ale zanim wyłączysz artykuł i zablokujesz mój blog, to weź przeczytaj dlaczego.
Otóż kompleks świątyń to gigant zbudowany na 80 hektarach. Ilość rzeczy do zobaczenia jest tutaj tak ogromna, że mimo że ja wykupiłem opcję jazdy meleksami po kompleksie, to w cztery godziny, nie byłem w stanie zobaczyć wszystkiego i to mimo, że zwiedzałem to miejsce niemal w biegu. Jeżeli chcesz na spokojnie wszystko zobaczyć, to moim zdaniem trzeba poświęcić tutaj około sześć godzin czasu, tym bardziej, że miejsce jest naprawdę takie, że aż zachęca do tego, by nie biegać, tylko wręcz czasami usiąść gdzieś pod drzewami i wychillować. 

Pagoda jest względnie nowa, bo budowę zakończono w 2010 roku. Ma bardzo wiele rekordów na swoim koncie, w tym między innymi: Najwyższa stupa w Azji, najdłuższy korytarz Arhat-ów w Azji, największy pozłacany brązowy Budda w Azji i wiele innych, nieco bardziej lokalnych.

LokalizacjaBai Dinh Pagoda
Godziny Otwarcia06:00-22:00
CenaZA DARMO to uczciwa cena… ALE
Bilet na meleksy: 60 000VND
Bilet na Bao Thap Tower (najwyższa stupa w Azji): 50 000VND
Parking: 15 000VND za motocykl
Atrakcja typu Must See!!!

Po całodniowym zwiedzaniu czas najwyższy na powrót do Hanoi. Jeżeli wypożyczyliście skuter w Hanoi to jedziecie bezpośrednio, jeżeli w Ninh Binh to wracacie oddać skuter i do Hanoi pozostaje Wam możliwość powrotu minibusami, bowiem ostatni pociąg odjeżdża około 16:00.
Jeżeli chodzi o częstotliwość to na luzie, takiej komunikacji nie powstydziłoby się duże miasto, a nie wspominając już nawet o Radomiu. Busy w wieczornym szczycie kursują co około 5min, a przynajmniej tak wynika z dostępności biletów na 12goasia.

Dzień 7 – Sapa, czyli wietnamskie Zakopane.

Wyspany? No pewnie że nie, bo jesteś na wakacjach, a nie na all eksjuzmi.
Ale po co to komu, skoro jedziemy w góry? Ledwo przytomni pojawiacie się na jednym z licznych kursów Szwagropola i innego Flixbusa do Zakopane… A nie przepraszam, to nie ten artykuł, jeszcze raz.
Ledwo przytomni pojawiacie się na jednym z licznych kursów autokarowych z Hanoi do Sapa. Myślę, że każdy wybierze coś dla siebie, zarówno pod względem godziny wyjazdu jak i warunków podróży, bowiem dziennie trasę tą obsługuje zaledwie 750 autokarów, w tym przeważającym typem autokarów są sleepery, czyli autokary z leżankami. To dobrze, bo podróż trwa około sześć godzin, więc odeśpicie kolejną pobudkę. 

Sapa jest czymś podobnym do naszego Zakopanego, tylko w wietnamskim wydaniu. Niewielkie miasteczko położone pośród gór, na zboczach których co prawda nie zobaczycie wypasu owiec, ale uprawę ryżu już owszem.

Podobnie jak w Zakopanem, tak i w Sapa lubią oglądać Twój portfel i musicie się nastawić, że jeżeli tutaj jedziecie, to za wszystko zapłacicie więcej niż w pozostałej części Wietnamu.
Osobiście nie byłem w tej miejscowości, bo drogą demokracji wybraliśmy inny plan podróży, ale nie zmienia to faktu, że dalej jestem w tej grupie osób, która uważa, że warto tutaj przyjechać. Co więcej miałem gotowy plan podróży, więc Wam go tutaj przedstawię.

Znając życie i realia podróżnicze oraz biorąc pod uwagę Wasze poprzednie dni, pierwszego dnia pobytu w Sapa pójdziecie co najwyżej na Krupówki i… spoko w sumie, bo dlaczego nie. Możecie przy tym udać się do katedry Norte Dame. Piszę teraz całkiem poważnie, w tej miejscowości jest katedra Norte Dame, która w sumie w niczym nie przypomina tej z Paryża. Wstęp jest płatny zawrotne… dwa grosze.

Dzień 8 – Skuterami po okolicy wietnamskim Podhalu.

Okolice Sapa, podobnie jak nasze cudowne Podhale skrywa w sobie całą masę ciekawych miejsc. Co prawda nie znajdziecie tutaj bacówki z oscypkami, ale spora ilość atrakcji w okolicy Wam to wynagrodzi.
I znowu można bawić się w zorganizowane wycieczki, ale po co, skoro można ponownie wypożyczyć za śmiesznie niską cenę skuter i być niezależnym od planu wycieczki i innych, upierdliwych urlopowiczów. Nie będę Wam podawał konkretnych punktów, jak wspomniałem wcześniej, niestety nie byłem w Sapa i bardzo nad tym ubolewam, natomiast wystarczy, że wyszukacie tą miejscowość na mapach i pojawi Wam się masa punktów, które chcecie zobaczyć. A nawet jeśli Wy nie chcecie, to Wasza żona / mąż / chłopak / dziewczyna / teściowa z pewnością będą chcieli. Najwyżej pojadą sami.

Fot. David McKelvey, Flickr

Dzień 9 – Spokojny trekking.

W pobliżu Sapa znajduje się spora ilość tras trekkingowych, warto wybrać się na któryś z nich, a jeżeli zupełnym przypadkiem macie chrapkę na zdobycie najwyższego szczytu Wietnamu, wychodząc na niego siłami własnych mięśni, to jest to dobra okazja do wynajęcia przewodnika i ruszenia na trasę. Podstawowe trasy trwają około dwa dni, a ceny są bardzo zróżnicowane, zależne od tego czy macie swój sprzęt, jakich warunków do spania oczekujecie (tylko uprzedzam po drodze nie spotkacie żadnego Ibisa) i jaką trasą wychodzicie. Najlepiej zorientować się już na miejscu co możecie ugrać.

Oczywiście to nie jest jedyna opcja, jeżeli nie czujecie się na siłach, albo wprost przeciwnie, górskie wyrypy nie są Wam obce, to tego dnia możecie kontynuować eksploracje regionu skuterami lub wybrać się na nieco lżejszy trekking.

Tylko uprzedzam, w sezonie turystycznym w Wietnamie, na szczycie może pojawić się śnieg, bowiem szczyt Phan Xi Păng wznosi się na wysokość blisko 3147m n.p.m. Jest to nie tylko najwyższy szczyt Wietnamu, ale całych Indochin.

Fot. Wikimedia Commons, NKSTTSSHNVN

Dzień 10 – Phan Xi Păng w stylu wyrypy lub… w stylu warszawskiego Kasprowego.

Dla tych, którzy wybrali dwudniowy wariant podejścia na Fansipan (alternatywna nazwa), zaczynają właśnie atak szczytowy.
Ale dwudniowe wyjście to nie jedyny wariant. Jest również opcja jednodniowego wyjścia na ten szczyt, ale jest ona mocno hardcorowa i osoby, które nie chodzą po górach, raczej nie dadzą rady go zrealizować.
Czysto teoretycznie, na ten szczyt nie da się wejść bez przewodnika, ale tak naprawdę to zależy od widzimisię strażnika stojącego przy wejściu na szlak (chyba, że go akurat nie będzie).
Na mapy.cz jest możliwość wyznaczenia trasy, poniżej załączę screena.
Zejście realizujemy innym szlakiem, albo wyciągiem.

A dla osób, którzy wolą zdobywać szczyty w stylu warszawskim (wybaczcie Warszawiacy, w miarę Was lubię, ale jestem z Krakowa, to zobowiązuje), czeka… kolejka, wyjeżdżająca bezpośrednio z Sapa na szczyt, jest to najszybsze, najłatwiejsze i pierońsko drogie rozwiązanie, ale czemu by nie.

Na samym szczycie, oprócz pięknych widoków (chyba, że akurat ich nie będzie) i przypomnienia warunków pogodowych z Polski, czeka na Was kilka, a jakżeby inaczej, świątyń.

Bardzo ważne jest to, żebyście sobie tak obliczyli czas, aby zdążyć na nocny autokar, który odjeżdża o 21:30. Z gór jedziemy na plażę

LokalizacjaFansipan Cable Car
Godziny Otwarcia07:30-17:30
Cena800 000VND (bilet w górę i w dół)

Dzień 11 – Cat Ba.

Wyspani w autokarze typu sleeper, pełni sił witacie piękny poranek na wyspie Cat Ba. To znaczy będzie piękny, gdy lokalne władze uporządkują wyspę po potężnym tajfunie z września 2024, który zniszczył sporą część wyspy, ale znając Wietnamczyków i fakt, że jest to wyspa wręcz skrajnie turystyczna, to zapewne szybko się z tym uwiną.

W każdym razie ponownie proponuję dogadać się z hotelem, by mieć możliwość zameldowania z samego rana i mieć cały dzień plażowania. W okolicy miasteczka jest kilka bardzo ładnych plaż, także każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo ciekawym i rozwiązaniem jest ścieżka między plażami, wyznaczona po klifie, nawet w naszym przypadku, gdy pogoda przypominała tą z Kołobrzegu, to nie dało się jej ująć uroku.

Niestety mam pewne wątpliwości co do czystości wody, podczas naszego pobytu było widać w kilku miejscach unoszącą się na wodzie pianę. Nie wiem co to było i nawet nie chcę tego wiedzieć.

LokalizacjaŚcieżka nad klifem
Godziny Otwarcia24h
CenaZA DARMO to uczciwa cena
Atrakcja typu Must See!!!

Biorąc pod uwagę ciężkie poprzednie dni trekkingowe, sugeruję wybrać się na kolejny masaż. Na głównej ulicy Cat Ba znajdziecie dość sporo lokali, to właśnie w jednym z nich dałem namówić się na masaż stóp i zdecydowanie tego nie żałuję.

Dzień 12 – Rejs po zatoce Ha Long.

Któż z nas będąc nad naszym pięknym, ciepłym polskim morzem, choć raz w życiu nie przepłynął się jednym z licznych statków? Nie ma nic przyjemniejszego, niż spokojny, leniwy rejs po morzu… No chyba, że akurat jest sztorm i leje, wtedy jest jeszcze ciekawiej.
Więc skoro o tym mowa, to nadszedł dzień, na który ja czekałem przez cały wyjazd i pewnie każdy z Was nie będzie mógł się go doczekać.

Z samego rana (tak wiem, znów zmuszam Was do wczesnej pobudki, obiecuję, że to już ostatni raz) pod Wasz hotel podjeżdża fenomen, zwany Wietnamczykiem umiejącym porozumiewać się po angielsku i zawozi Was na pobliską przystań, na której przesiadacie się na statek.
Czeka Was cały dzień rejsu, po przepięknej zatoce Ha Long, liczącej blisko 2000 wysp. Cały dzień będziecie pływać między tymi wyspami. Rejsy są tak zorganizowane, by w zasięgu wzroku było jak najmniej innych statków (co nie jest trudne, biorąc pod uwagę jaki labirynt tworzą te wyspy).
W naszym przypadku, oprócz standardowego rejsu była również możliwość przesiadki na kajaki (około dwie godziny), możliwość popływania w zatoce oraz zobaczenia typowej wioski rybackiej położonej na wodzie.

Ceny rejsów są bardzo różne, wszystko zależy od tego jaki jest plan wycieczki, jaki jest komfort łodzi którą płyniecie, czy jest wliczony posiłek i napoje oraz od długości rejsu, bowiem zatoka jest tak ogromna, że w jeden dzień można zobaczyć tylko skrawek zatoki, ale są rejsy, które trwają kilka dni. Wiecie wieczorem szanty, rum i te sprawy, a rano miłe bujanie, które wcale nie pomaga w przypadku choroby poalkoholowej.
A tak na poważnie, to jednodniowe rejsy zaczynają się od 150PLN w górę, kilkudniowe dochodzą nawet do 1000PLN. Są też wycieczki z odbiorem z Hanoi, ale moim zdaniem ceny takowych są już znacznie zbyt wysokie no i harmonogram wycieczek jest dość napięty. Wszystko zależy od tylko i wyłącznie od zasobności Waszego portfela… oraz decyzji żony oczywiście.

Dzień 13 – Skuterem po Cat Ba.

Oesu, ten znów skutery wymyśla… No wymyśla i polecam, bowiem na wyspie jest co zwiedzać, a transport publiczny na niej nie funkcjonuje (no kto by się tego spodziewał?) .
Układ dróg na Cat Ba nie jest wybitnie skomplikowany, poradzi sobie na nich każdy kto zdawał prawo jazdy w Nowym Sączu. Jest to właściwie jedna główna droga biegnąca z przystani na północnym zachodzie wyspy do przystani na północy wyspy, przebiegająca wzdłuż zachodniego wybrzeża, a następnie w Hùng Sơn odbijająca do dżungli. Reszta dróg to właściwie niewielkie drogi dojazdowe (no może poza tą, która dochodzi do głównej miejscowości, ona jest nieco większa, a nawet ma rondo).
Tak więc jak widzicie, nie ma tutaj absolutnie nic skomplikowanego, wyspę można objechać w ciągu jednego dnia, zatrzymując się przy tym w miejscach które Wam się spodobają.
Ja proponuję wybrać się do Hospital Cave, Trung Trang Cave, zostawić na chwilę skuter na parkingu i wybrać się na punkty widokowe np. Đỉnh Ngự Lâm.
Jakby się kto pytał to na żadnym z tych punktów nie byłem, bo się rozchorowałem…

Dzień 14 – powrót do Hanoi.

Czas rozpocząć długi i z pewnością męczący powrót do przepięknej jesiennej Polski. Już wkrótce, gdy na termometrze zobaczysz całe 10 stopni to powiesz, że jest całkiem ciepło, poranne skrobanie szyb w samochodzie stanie się codziennością i wkrótce zaczniesz zimowe łopatowanie… Ale przynajmniej będzie schabowy.

Jeżeli chodzi o powrót do Hanoi to codziennie między tymi dwiema miejscowościami kursuje 220 autobusów, tak więc jest w czym wybierać. Część autokarów wjeżdża na zdezelowany prom i na stałym lądzie przejazd kontynuowany jest tym samym pojazdem. W niektórych przypadkach jednym autokarem jedzie się do przystani, tam przesiadka na szybki prom, następnie przesiadka do kolejnego autokaru. Są też nieliczni przewoźnicy, którzy zamiast statku wolą przeprawić pasażerów gondolami. W sensie nie myślcie, że na wybrzeżu czeka na Was gondolier, który rozpocznie z Wami romantyczną przeprawę po jakże czystych wodach morza Południowochińskiego. Pisząc gondola, mam na myśli kolej linową. Także jak oświadczyny to nie w tym miejscu.

Teoretycznie przejazdy trwają około 3,5h, ale w naszym przypadku trwało to nieco ponad 2,5h.
Osobiście proponuję byście wyjechali w miarę wcześnie rano, ponieważ w mojej opinii ten dzień jest idealny na pójście na shopping. I tutaj naszym pięknym damom zaświeciły się oczka… Tak zostawiamy bagaż w przechowalni i idziemy na zakupy.
Czemu uważam, że to dobry moment? Ano dlatego, że samoloty wylatują późnym wieczorem, a poza tym po co wcześniej tachać to wszystko ze sobą. Tym bardziej, że pamiątki i jedzenie swoje waży. A o tym co warto przywieźć z Wietnamu, napiszę w osobnym artykule.
A jak już się okupicie, to czas najwyższy na powrót na lotnisko, zastanawiając się czy oby na pewno zmieściliście się w limicie wagowym.

Dzień 15 – Powrót do Warszawy.

Ponownie dla przykładu podam rozkład lotów Emirates i Qatar Airways, zakładając lot do Warszawy.
Linia Emirates startuje z Hanoi o godzinie 01:30, linia Qatar Airways 10 minut później. W obu przypadkach przesiadki nie są nadzwyczaj długie, ale wystarczające by popatrzyć na świecidełka (około 3 godziny). Linia Emirates ląduje w Warszawie o godzinie 12:15, a Qatar Airways o 13:10.
Zaznaczam, że jest to stan na moment pisania artykułu, czyli przełom września / października 2024.

Podsumowanie.

Znowu się rozpisałem jakbym tworzył co najmniej przewodnik… W sumie to się nad tym zastanawiam, ale mniejsza o to.
Mam nadzieję, że artykuł pomoże Wam w tworzeniu planu Waszej podróży, jeżeli tak, to koniecznie dajcie znać, dajcie też znać jeżeli uważacie, że czegoś w nim brakuje, albo jeżeli macie uwagi merytoryczne, albo po prostu jeżeli uważacie, że artykuł jest dobry, bardzo dobry, albo wręcz bardzo słaby.
Pamiętajcie o tym, że podróż tą można modyfikować, coś zmienić, coś usunąć, coś dodać, jest masa opcji. Ja napisałem jakbym to zrobił jadąc kolejny raz do Wietnamu. I naprawdę uwierzcie mi, nie łączcie północnego Wietnamu z południowym. Południe z centralnym Wietnamem plus ewentualnie Kambodżą już owszem, ale absolutnie nie z północą.

Dodaj komentarz